RSS
 

Eko-farma

28 lut

Dziś ostatni dzień karnawału… Mija luty, w powietrzu czuć już wiosnę. Ostatnio widzieliśmy białe pączki przebiśniegów i delikatne, puszyste „kotki” na wierzbie :) – jedne z pierwszych oznak nowej pory roku… Nadchodzi marzec. Cieszę się ogromnie, bo już mam dosyć zimy… Jedak z małą niepewnością i obawą czekam na nowy miesiąc- ma to związek z naprawdę traumatycznymi chwilami z ubiegłego roku- chorobą mojej Mamy… Właśnie w marcu wszystko się zaczęło. Cudem jakimś nadal jest z nami. Boję się wracać myślami do tych chwil, a każda wizyta u lekarza, w szpitalu przypomina to wszystko… Dlatego na swój sposób chyba zaczynam walkę z tymi wspomnieniami. Moje „artystyczne” dłubania są dla mnie taką „terapią” :P .
W poprzednim wpisie pisałam o „eko-farmie”. Na chwilę odłożyłam filc, bo przyszło w końcu moje zamówienie do decoupage :D !!! Mam piękne serwetki i styropianowe jajka. Niestety chyba źle „wymierzyłam” i jajka są troszkę małe… No trudno. I tak się nimi troskliwie zajęłam :P .
Oto moje „decoupagowe” jajka do „eko- farmy”. Zacznijmy od drewnianych…

Oczywiście z drugiej strony też są ozdobione.
A to jajka styropianowe…

Lubię technikę decoupage. Jest prosta, ale niezwykle efektowna. Mam też konturówki, ale na tak małych jajkach nie wyglądały estetycznie różne zawijasy. Inspiruję się wspomnianą stroną – inspirello.pl :) . Mam jednak swój sposób na „cieniowanie”. Jestem niecierpliwa, więc czekanie aż coś wyschnie, żeby nałożyć kolejną warstwę jest dla mnie bardzo trudne. Często pomagam sobie suszarką :P ! Cieniowanie za pomocą spowalniacza do farb akrylowych tym bardziej nie wchodzi u mnie w rachubę- cieniuję przy użyciu pasteli- tak kredek pastelowych. Są miękkie i wspaniale się rozcierają na każdej powierzchni- na drewnie, styropianie, plastiku, szkle, materiale… Nie próbowałam z pastelami suchymi, bo obawiam się, że będą się rozmazywać, kiedy będę zabezpieczała pracę lakierem.
Teraz zmykam, żeby dokończyć dla mojego Męża :) „zimowy widok z naszego Majeranku”.
Pozdrawiam cieplutko!
Ania

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Zima

 

Tam, gdzie Bałtyk spotyka się z Tatrami…

15 lut


Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim wpisem :D . Naprawdę szeroko pojęte rękodzieło sprawia mi ogromną frajdę :D ! A lubię „testować” nowinki artystyczne, więc i do filcowania się powoli przymierzam :D . Znacie moją słabość do filcu, więc dziś też troszkę o filcu będzie. W tych wszystkich swoich „dłubankach” niestety jestem raczej odtwórcza- szukam różnych inspiracji, większość „odgapiam”, a tylko jakieś drobiazgi zmieniam lub dodaję…
Żeby się nie pogubić, to muszę i to swoje dzisiejsze pisanie jakoś uporządkować. Może chronologicznie :D
Tydzień temu mieliśmy Dzień Pizzy. Nie wiem czy takowy obchodzicie, ale my lubimy świętować :D . Zgodnie z powiedzonkiem „Wojowniczych Żółwii Ninja”- SAMA SIĘ KRĘCI, SAMA NAKŁADA, KAŻDA POTRAWA PRZY NIEJ WYSIADA! :D! Oczywiście pizza gości u nas nie tylko 9 lutego, ale w tym dniu do tego wspaniałego dania przywiązujemy szczególną wagę. Ze wszystkich pizz, które miałam okazję spróbować, to najbardziej smakowała mi ta w Neapolu… W końcu to jej kolebka :D . Ale, żeby nie było nudno, to pomyślałam, że troszkę poeksperymentuję z pizzą. Połączyłam koncepcję muffinek i pizzy. Po prostu zrobiłam ciasto drożdżowe, dodałam do niego różne składniki- takie, jakie lubimy w pizzy i powstało coś takiego…

A po upieczeniu…

Wiem- znów jedzenie. Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że mąka była pełnoziarnista, a takie małe porcje są mało kaloryczne :D .
I kiedy tak podjadałam sobie te mini pizze, to jeszcze bardziej zatęskniłam za wiosną… No i zaczęłam szukać czegoś wiosennego, związanego z Wielkanocą… Tak szukałam i kombinowałam, że w końcu założyłam eko- farmę :D


Moja farma z pewnością się powiększy :D . Ciekawe czy o jakieś dopłaty z Unii będę mogła się postarać :D . W końcu nasz Majeranek na wsi się buduje, to wsiowa baba jestem :D !
A że lubimy bardzo wieś, folklor, kochamy i morze i góry i jeziora, to wymyśliłam coś, żeby tę miłość połączyć :D . Aż wstyd się przyznać, ale rok temu dostałam od mojej siostry- Asi, przepiękną, drewnianą tacę z Zakopanego. I całe 12 miesięcy patrzyłam na nią i szukałam pomysłu, co by tu z nią zrobić… To znaczy z tacą, nie z siostrą :D . Przeszukałam „internety” i coś znalazłam, podpatrzyłam, coś zmieniłam i powoli zaczęłam łączyć Bałtyk z Tatrami… Początkowo tylko za pomocą ołówka…

Dodałam troszkę koloru…

Az w końcu przyciągnęłam do siebie Kaszuby- malowanym wzorem, z Podhalem- formą drewnianej tacy…

Zostało jeszcze trochę kosmetycznych zmian, lakierowanie, no ale to poczekam, aż farba wyschnie. Malowałam farbami akrylowymi. Są o tyle dobre, że dość szybko schną, nie mają szczególnego zapachu, co przy np. farbach olejnych może trochę odstraszać… Malowanie na drewnie jest bardzo przyjemne, ale trzeba pamiętać, ze drewno bardzo „pije” farbę- każdą…
W tak zwanym międzyczasie zaczęłam malować dla mojego męża obraz olejnymi farbami- zimowy krajobraz w naszej Lubonii. To już zdecydowanie dłuższa historia, bo nie chcę rozmazywać poszczególnych warstw, dlatego czekam, aż troszkę jedna wyschnie, żebym mogła położyć kolejną… Czekam też na zamówienie „wielkanocne”, żebym mogła poszaleć z pisankami :D . Zamówiłam cuuudowne rzeczy w sklepie inspirello.pl . Jeśli ktoś nie zna, to zachęcam do zaglądania i podpatrywania różnych cudowności z zakresu decoupage, sutaszu, Qullingu i innych technik dla rękodzielników.
No, to tak właściwie mija nam zima i ferie…
Pozdrawiam cieplutko :D !
Ania

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Zima

 

Kolejny powrót do lata…

01 lut

Już luty… A to znaczy, że coraz bliżej wiosna, ciepełko, słońce… nasza „wsi spokojna, wsi wesoła”… Majeranek na razie odpoczywa- okryty jest już dachem, ma wszystkie pokoje i pomieszczenia… Czeka na razie na okna, no i resztę wykończenia… To jeszcze trochę potrwa. Ale biorąc pod uwagę, że właściwie zaczął się budować 2 miesiące temu, to naprawdę jest SUUUUPER!!!
Wiem, że znów się tłumaczę, że cicho się znów zrobiło, ale robiłam i robię parę innych rzeczy w tak zwanym „międzyczasie”. Po hmmm… 7 latach… no, wstyd… wróciłam do malowania.

To obraz na specjalne zamówienie dla mojej Mamy. Szkoda, że nie robiłam zdjęć innych prac… Część jest już wśród rodziny, ale w domu mam chyba tacę, od której wszystko się zaczęło- cała przygoda z malowaniem. Jeśli ktoś nie rozpoznał, to miały być maki :P . Mam też w planach inny obraz, ale muszę dokupić część materiałów- np. terpentynę, bo bez niej ani rusz P . Jestem TOTALNĄ amatorką, nigdy na żadne kursy rysunku nie chodziłam, więc proszę o litość i wyrozumiałość.
Zatem, wracam o swoich pędzli :D !
Pozdrawiam artystycznie…
Ania

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Zima

 

Letnia tęsknota…

23 sty

Cicho, cicho, cichuteńko… Ale to wcale nie znaczy, że nic się nie dzieje- wręcz przeciwnie- baaardzo dużo wokół nas, dlatego potrzebuję trochę „odizolować się” od świata zewnętrznego.
Chlebki się pieką i pachną zabójczo :D … I znów czuję, że będzie wpis kulinarny :P …No jestem łakomczuchem i lubię w kuchni „pitrasić”. Chodzą mi po głowie konfitury z płatków róży… pachnące latem, wakacjami, beztroską, wolną chwilą…


(zdjęcia z https://pl.pinterest.com )
Do naszego pieczywa pasowałyby idealnie takie słodkości… Nigdy nie robiłam takich powideł, ale chcę „kulinarnie się rozwijać”, więc czas na nowości :P .
Ferie zimowe jeszcze przed nami, więc pewnie śniegu nie będzie, dlatego tęsknię za ciepłymi wieczorami, słońcem zachodzącym za naszym lasem, za zapachem siana z naszej łąki…
Tym melancholijnym akcentem żegnam się z Wami…
I tak mi te konfitury chodzą po głowie…ich zapach…ach…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Zima

 

Debiut!

06 sty

No może się ktoś śmiać, ale naprawdę dla nas była to sprawa poważna, a radość z niej tak wielka, że o północy wysyłaliśmy sms do rodzinki! Cóż to, cóż to ???
Teraz powinny odezwać się fanfary- DADADADAM!!!
UPIEKLIŚMY NASZ PIERWSZY CHLEB!!!
Serio- to był nasz debiut :D ! Nie to, że nie umiem, bo chyba kulinarnie całkiem niezła jestem :P , ale jakoś zawsze uważałam, że pieczenie chleba, to pewnego rodzaju „rytuał”… Pamiętam jak Babcia Marysia piekła chleb, w takim prawdziwym, wiejskim piecu, a do tego robiła masło, a Dziadek Józik- biały ser… Ja, Asia i Michał (moje rodzeństwo) jeszcze gorący chleb z tym masłem i twarogiem zasuwaliśmy, aż nam się uszy trzęsły! Co prawda my takiego pieca nie mamy, ale od kilku dni mamy specjalną maszynę do wypiekania chleba i zbieraliśmy się do tego wielkiego zadania… W końcu wena przyszła… o 20- wczoraj… Składniki wsypaliśmy do naszej „magicznej maszyny”…


i czekaliśmy…dodaliśmy nasiona słonecznika, dyni i żurawinę… i czekaliśmy…
Tuż przed północą…

UPIEKŁ SIĘ!!! Pachniało chyba w całym bloku! No i mieliśmy śniadanie o 24 :D ! Taki gorący z masełkiem wcinaliśmy! Jak w dzieciństwie :D :D :D !!!

Jesteśmy z siebie baaardzo dumni!
Początek roku i taki sukces :P ! Ten rok zapowiada się naprawdę ekscytująco :D !
Ania

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Zima

 

Zima z daleka i z bliska…

05 sty

Witam w NOWYM 2017 ROKU!
Szaleństwa sylwestrowej nocy za nami :D ! Mam nadzieję, że wszyscy fantastycznie i bezpiecznie się bawili. W sumie, to bardzo cieszę się, że tamten rok mamy już za sobą… Choć może tego nie widać po wpisach, bo staram się mieć tu swój „Azyl”, to 2016 rok był dla nas jednym z najtrudniejszych …
Ale dziś nie o tym. W myśl zasady- z nowym rokiem, nowym krokiem… trochę o naszej Lubonii- przyglądamy się zimie- z daleka i z bliska.

Po prostu UWIELBIAMY naszą wioseczkę!!! O każdej porze roku jest piękna! Ambrze też się tu bardzo podoba :D

Wybraliśmy się oczywiście na spacer. Niestety drogą polną do lasu nie doszlibyśmy, bo wszystko było tak zasypane! Nawet na szosie było pełno śniegu i było strasznie ślisko. Ale wcale nam to nie przeszkadzało…


A jeszcze jak pomyślimy, jak pięknie będzie w naszym ogrodzie…nie możemy się doczekać! Jeszcze wszystko jest „w proszku”, ale krok po kroczku coś się tam już wynurza :P…

To, co widać, to nasz Majeranek :D !
A to nasza wspaniała okolica… Jechaliśmy do domu chyba ponad godzinę, a zazwyczaj podróż zajmuje nam niecałe 30 minut…Ciągle zatrzymywaliśmy się, żeby robić zdjęcia.





Cudnie,prawda? :D ! Teraz grzejemy się ciepłą herbatką malinową i podjadamy pierniczki z mojej ‚mikołajowej” patery :D

Dobrej nocy :D !
Ania

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Zima

 

W podróży…

29 gru

Święta minęły z prędkością światła… Im człowiek starszy, tym szybciej leci mu czas :P
Chciałabym jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy do mnie zaglądali :D ! Pisanie „blogmasa” :P było ogromną frajdą! Dziękuję!!!
Co do rozwiązania zagadki- kolejne pierwsze litery tematów układają się w słowa- ZIMA, ADWENT, BOŻE NARODZENIE :P .
My znów w podróży. Można nawet tak metaforycznie ująć, bo podróżą jest życie, teraz ciągle podróżujemy między domem a Warszawą, a naszą Lubonią, no i faktycznie znów spakowaliśmy walizki i pojechaliśmy…nad morze! Wszyscy zimą jeżdżą w góry, a my teraz nad morze :D – może nie będzie potem okazji zobaczyć, jak nasz Bałtyk prezentuje się w grudniu. Ja kocham i morze i góry :D. Ale TOTALNIE zachwyciły nas barwy morza o tej porze roku- jakbyśmy byli na wielkim obrazie… Żadne zdjęcie nie odda tego, jak jest pięknie (nawet jak jest pochmurno). Latem te kolory są zupełnie inne… A teraz fotograficzna galeryjka…

A rankiem (o 8:08 :P )…

I nasz towarzysz podróży- nasz piesek :D ! Z patykiem oczywiście :P

Byliśmy dziś w odwiedzinach u niezwykłej królewny…

To królewna Jurata :D . Nieszczęśliwa królewna, która mieszkała w pięknym pałacu z bursztynu. Była zakochana w rybaku. Jednak król mórz nie mógł znieść tego, że jego córka pokochała człowieka i piorunami wzniecił straszny sztorm na Bałtyku. Jeden z piorunów trafił w bursztynowy pałac, niszcząc go. Życie straciła też królewna Jurata i jej ukochany… Dlatego teraz na plażach Bałtyckich można znaleźć tyle bursztynów… Piękna i smutna legenda… Dziś nawet 4 bursztynki znalazłam :D .
Przesyłamy gorące, nadmorskie pozdrowienia :D !!!
Ania

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Zima

 

Ej, kolęda, kolęda!

24 gru


Dziś ostatni wpis z serii „Wielkie odliczanie”… Dziękuję wszystkim :D !
Tym pięknym, krótkim wierszykiem życzę Wam wspaniałych Świąt!!!
„Jaka Wigilia, taki cały taki cały rok”- hołdując tej zasadzie,pojechaliśmy do naszej Lubonii (żeby jak najczęściej tam zaglądać :P )- a Karol, to nawet na hulajnodze zasuwał :P – to prezent od Mikołaja, który dostał troszkę wcześniej :D…

Dziś też ostatnie zadanie a kalendarza adwentowego- dziś dzień gier :D ! Ja gotowałam w kuchni pierogi, a Chłopcy grali :P
Grali też w UNO, no i Remek przegrał :P ! „Gena nie wydłubiesz”, bo zazwyczaj to on wygrywał, ale widać przyszedł moment, że na syna to przeszło :P !
Zaraz jedziemy do moich Rodziców na Wigilię… Mogę też zdradzić już, jaki specjalny prezent zrobiłam dla Karola, Jasia i Marcela- napisałam dla nich „książkę”- opowiadania świąteczne, których bohaterami są oni sami. Chciałabym to wydać, ale teraz już nie zdążę. A właściwie, to za bardzo się tym nie martwię, bo ostatni- wigilijny rozdział muszą uzupełnić z rodzicami :P i wtedy będzie gotowa książeczka :D . Sprawiło mi to duuużo frajdy. Mam nadzieję, że im też :D .
Do zobaczenia już niedługo, ale po Świętach…

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
Ania…
P.S. Czy ktoś jest na tyle uważnym czytelnikiem, że zobaczy, jaką „zagadkę językową” mają wszystkie wpisy z Adwentu?… Może podpowiem, że trzeba Czytać pierwsze litery tematu każdego wpisu…
Całusy!
Ania

 
 

I zaraz będzie koniec…

23 gru

Chyba zdążę…jest jeszcze kilka minut do północy… Niedawno wróciliśmy ze świątecznego spotkania u Adasia,Baetkii Tymcia- rodzinki brata Remka…
Ubieraliśmy dziś choinkę :D ! Zadanie adwentowe zaliczone na 6 :D (skromność :P ). W końcu!!!

Jest śliczna choć ma aż 2 bombki i to malutkie, bo na małej choince za dużo powiesić się nie da :P . Poza tym zrobiłam sporo ozdób z filcu i one ozdabiają naszą zieloną pannę jodłę :D . Zdjęcia wrzucę jutro, bo niestety mój telefon się rozładował…wrrr….
Byliśmy dziś w naszej Lubonii… I…. Stoją już mury naszego Majeranku!!! Skakaliśmy z radości! Jak dzieci, biegaliśmy po całym domu! Co prawda nie ma jeszcze w środku ścian działowych,ale i tak oczami wyobraźni widzieliśmy nasz kominek, kuchnię, stół, ogród…

Jak wracaliśmy mieliśmy niezwykłą przygodę. Remek zauważył sporego ptaka blisko szosy. Okazało się,że to jakiś drapieżnik- niestety nie wiemy czy to był myszołów czy sokół- nie za bardzo się znamy. Może jutro nasi biolodzy, jak zerkną na zdjęcie, to powiedzą, co to był za ptak.

Na nieszczęście ten ptak miał złamane skrzydło… biedaczek bardzo się bał…skakał bezradnie i chciał schronić się wśród gałęzi… Mój kochany Mężuś zachował się jak rycerz- zadzwonił do gminy i po 10 minutach przyjechał pan, który skontaktował się z weterynarzem i obiecał zająć się tym ptakiem. Zadzwonił później, że drapieżnik (też nie wiedział, co to był za ptak) jest już pod opieką lekarską :D . Ale mam dobrego i wrażliwego Mężusia :D ! Niestety nie mogłam wyjść z auta i pomóc, bo siedziałam z Ambrą, a baliśmy się, że ptak się wystraszy na dobre…
Tym miłym akcentem się żegnam! Obiecuję wrzucić zdjęcia jutro, czyli za jakieś 2 minuty :P (no, może rano, jak się naładuje telefon).
Ania

 
 

Nie ma to jak celowo robić bałagan przed Świętami…

22 gru

Może zacznę od tego…

Niby wygląda niewinnie… Ale uważny obserwator dostrzeże coś lecącego na tle obrazu… Tak, to gazetowa kula. Dziś odbyła się u nas „śnieżna” bitwa (no bo śniegu brak, jak zwykle na Święta :P ). Dobrze, że nie robiłam zdjęć na koniec tej zabawy… (właśnie idziemy wyrzucić wielkie pudło „śnieżnych kul”). ARMAGEDON! Ale nie to, że ktoś nie docenia mojego sprzątania, tylko tak los chciał- zadanie adwentowe. To akurat wymyślał Karol :P . Nie, nie jestem zła, bo też fajnie się bawiłam (no dobra, sama robiłam te kule :P ! ), tylko dlaczego ta zabawa nie wypadła wcześniej- jak zabierałam się za świąteczne porządki :P ! Już, „ponarzekałam” sobie.
Wróćmy jednak do poranka… Właśnie rano zdałam sobie sprawę, że dziś już 22 grudnia!!! I jeszcze 2 dni do Świąt! I to będzie koniec mojego „Wielkiego odliczania”… Cieszę się, że byliście i zaglądaliście tutaj :D. Dlatego, dla smakoszy kawy (i herbatki też oczywiście! )- świąteczna wersja :D

Waniliowa kawa z serduszkiem!
A do tego dorzucę kilka pierniczków :D !


Dzień minął nam z Karolem na różnych spotkaniach z Mikołajem dla Remka :D (było też coś do prezentu dla Karola, Jasia i Marcelka ). Mam nadzieję, że wybrany prezent będzie się podobał mojemu eleganckiemu Mężusiowi :D . Robię też coś specjalnego dla Remka, ale na razie jeszcze nie zdradzę, co to będzie. Dla chłopców- Jasia, Marcelka i naszego Synusia mam też coś dodatkowego, tylko chyba też jeszcze nie mogę napisać, co to jest, bo Paulina- mama Marcela często tu zagląda :D , a chciałabym, żeby i dla rodziców była to niespodzianka.
Mój Mąż naprawdę jest Świętym Mikołajem- dostaję tyle wspaniałych rzeczy od niego, że naprawdę chyba będziemy musieli w końcu przenieść się do Laponii :P ! Wiem, że to z miłości i wiary w mój pseudo talent „artystyczny”… Dostałam długopis 3d!!! :D :D :D !!! Fantastyczna rzecz!!! Moja pierwsza praca :D

A tu Karol „rysuje” :D – tak bardzo podoba mu się ten długopis, że poza tą gwiazdką nic innego nie mogłam zrobić, bo Karol go przejął i rysuje „Gwiazdę Śmierci”…

Jeśli pamiętacie z dzieciństwa bajkę „Zaczarowany ołówek”, to to właśnie jest taki „zaczarowany ołówek”! Można nim „narysować wszystko! Nie brudzi, nie niszczy powierzchni- można na kartce malować, na szkle, telefonie! Można tworzyć konstrukcje 3d- jak sama nazwa tego cudeńka wskazuje :D ! Wyobraźnie jest jedynym ograniczeniem :D ! Jest to „zabawka” dla dzieci powyżej 14 roku życia, ze względu na to, że długopis działa podobnie jak klej na gorąco- można się oparzyć, ale naprawdę nie wiem sama jak- chyba ktoś musiałby celowo chwycić za rysik…a po co tam łapki pchać? Więc uważam, że pod okiem kogoś dorosłego, nawet trochę młodsze dzieci mogą korzystać z tego długopisu. Karol ma 11 lat i świetnie sobie radzi. Doskonałe urządzenie, które wymaga skupienia, opanowania i precyzji- do ćwiczeń motoryki małej- idealne! Ale jak napisałam- tylko pod opieką dorosłego. Ale reklamę zrobiłam :P ! Jeśli ktoś jest sceptyczny, to warto zerknąć do youtube, bo tam już jest mnóstwo filmików, jak bezpiecznie korzystać z tego długopisu i jakie wspaniałe rzeczy można nim tworzyć!
Uciekam już :D , do jutra!
Ania