RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Lato’

Nowe profilowe ;)…

23 sie

Uwaga- tylko dla cierpliwych, bo zanosi się na to, że jak zwykle się rozpiszę :) ! Nasze wspólne wakacje dobiegły końca… Karol i ja jeszcze się byczymy :) , ale Remek już wrócił do pracy. Włosko- chorwackie podboje były NIESAMOWITE ! Plany jakoś nam się zmieniły, bo choć zupełnie tego nie planowaliśmy (tak, powtórzenie :) ) , to „zahaczyliśmy” o Włochy, w drodze do Chorwacji. Spędziliśmy w słonecznej Italii tylko kilka dni, ale odkryliśmy nowe, urokliwe miejsca. Wschodnia część Adriatyku zupełnie nas oczarowała! Byliśmy w Trieście- pięknym, włoskim mieście, którego historia sięga starożytności (no tak, we Włoszech to „normale” :) ).
Samo położenie miasta jest niezwykłe- tak kiedyś wyobrażałam sobie Neapol… Zachwycił nas zamek, Canale Grande, Piazza dell Unita d’Italia, ale przede wszystkim ruiny rzymskiego teatru! Nigdy wcześniej nie miałam okazji „na żywo” widzieć starożytnego teatru, a uczyłam o jego budowie swoich uczniów, a tu- sama mogłam „dotknąć” historii… Byliśmy też w zamku Miramare oraz eksplorowaliśmy Grotta Giggante. Jak się okazało to 2. na świecie największa jaskinia (większa znajduje się we Francji), a największa jednokomorowa (ta francuska „składa się” z kilku pomieszczeń). 500 schodów w głąb ziemi, temperatura 11 stopni (co przy 40 na powierzchni było prawdziwą ulgą ! ), do tego widoki zapierające dech w piersiach… Dosłownie czułam się jak w „królestwie elfów” z Władcy Pierścieni! Oświetlone poszczególne elementy i schody tworzyły dodatkowy, magiczny efekt!
W Wenecji, do której dosłownie „wpadliśmy”, spędziliśmy kilka godzin, szwędaliśmy się po tej mniej uczęszczanej części, odkrywaliśmy nowe uliczki. Oczywiście byliśmy też na Placu św. Marka, ale to tak, żeby pysznymi lodami i prosseco :) (od teraz to moje ulubione wino! ) uczcić naszą 13. rocznicę ślubu :) !!!

A potem… znów zmieniliśmy plany… To znaczy planowo- pojechaliśmy do Chorwacji, ale w inne miejsce :) . Obraliśmy kierunek- Dubrownik :) ! I ze wszystkich odwiedzanych przez nas miejsc, to miasto najbardziej mnie zauroczyło! Byliśmy też w Makarskiej i w Splicie (ale o tym napiszę ciut niżej :) , jeśli jeszcze macie siłę czytać :) ). Sama Chorwacja podbiła nasze serca TOTALNIE ! Widoki prze, prze, przecudne! Szczególnie urokliwa jest trasa wzdłuż wybrzeża. Co prawda serce nie raz uderzyło mocniej, kiedy mijaliśmy się z jakimś tirem na wąskiej drodze, a tuż, tuż była 200 metrowa przepaść do błękitnego morza :) … Nie myślałam, że kolor wody może być bardziej niebieski niż włoskie niebo… Wiem, to efekt skał, ale robi to niesamowite wrażenie. Temperatury nadal były „afrykańskie”, sięgające 40-45 stopni, więc wytchnienia szukaliśmy w morzu- „wynurkowaliśmy się” za wszystkie czasy! A że nas bardziej interesują miejsca gdzie pod wodą można coś zobaczyć, to plaże „żwirowe”, jak w Makarskiej, zupełnie nie przypadły nam do gustu. Wybieraliśmy takie, gdzie są skałki i „toczy się niezwykłe życie”. Split i Dubrownik to piękne miasta z fascynującymi „starówkami”, parkami, maleńkimi uliczkami i potężnymi górami…


Szczególnie magiczny był oczywiście Dubrownik. Stare miasto, w którym nadal toczy się „normalne” życie- obok zabytków, niezliczonej liczby kafejek, restauracji i sklepów, są wąziutkie uliczki, mieszkają Chorwaci… Fantastyczną przygodą był rejs motorówką, którą pożyczyliśmy na pół dnia. Byliśmy w wielu urokliwych miejscach- podziwialiśmy Dubrownik od strony morza, pływaliśmy w Błękitnej Lagunie i Niebieskiej Jaskini! Zdjęcia wyszły niesamowite! Chyba takie wstawię sobie na profilowe :) !
Prawda, że niesamowite! Zdjęcie oczywiście :) , które mój zdolniacha Mężuś robił! A tu- my na naszej motorówce :) !

I jeszcze kilka innych „podwodnych” fotek :)




Ławice takich rybek mijały nas co chwila! Były też kraby, rozgwiazdy, jeżowce i tysiące innych morskich „stworzeń”, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia!
Smakowaliśmy różne pyszności, z naciskiem na owoce morza, a szczególnie- kalmary i ośmiorniczki…
Uff… prawie dobrnęliśmy do końca. Choć nie udało nam się zobaczyć wszystkiego w Chorwacji, ale może zostawimy to na następną wizytę :) . Było wspaniale, wypoczęliśmy, nabraliśmy sił, spędziliśmy razem sporo czasu- czyli to, co lubimy najbardziej :) ! Ale- przyjemnie jest wrócić do domu :) . Za oknem szumi nasze morze, po niebie płyną chmury w najdziwniejszych kształtach…na polach widać już jesień… W sumie, to chyba tej jesieni nie mogę się doczekać. Ciekawa jestem, jak wyglądają jesienne dni nad brzegiem morza, bez turystów, z ogromnymi falami, silnym wiatrem… Czas na coś nowego :) ! I nie mogę się doczekać! I wszystko to, co widzę i czuję – opiszę :) !
Pozdrawiam letnio, wakacyjnie, ale już u progu jesieni…
Ania

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Lato

 

Z książką na wakacje…

28 lip

Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że w czasie wakacji mamy najwięcej czasu, żeby poczytać. Codzienność- mnóstwo obowiązków, praca, dzieci, nasze drugie połówki, zwierzaki, imieniny, urodziny, Boże Narodzenie…wymieniać można długo- wszystko to sprawia, że po prostu „nie mamy czasu czytać”. Takie przynajmniej są nasze wytłumaczenia. Jako polonistka i pedagog jestem zatrwożona taką sytuacją… Niestety i wśród nauczycieli panuje „chroniczny barak czasu na czytanie”. Jak my-dorośli chcemy, żeby dzieci czytały, skoro nie widzą nas z książką w dłoni? statystyki „czytelnicze” Polaków są m a s a k r y c z n e ! 37 % Polaków przeczyatło w ciągu roku 1 książkę !!! To zbrodnia!!! Zainteresowanych odsyłam do artykułów: http://www.newsweek.pl/styl-zycia/raport-czytelnictwa-w-polsce-ile-ksiazek-czytaja-polacy-,artykuly,409201,1.html

http://businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/ilu-polakow-czyta-ksiazki-czytelnictwo/ytehwlq

Mówiąc wprost- głupiejemy… Tak ubogiego słownictwa, jakie często słychać na naszych ulicach, dawno nie było :( … Może komuś wyda się „skostniały” mój pogląd, bo przecież mamy audiobooki i inne cuda współczesnych czasów, ale jednak ja nadal będę uporczywie stała na stanowisku, że książka, taka z kartkami :) , jest najlepsza! Przepraszam, że tak „z grubej rury” zaczęłam, ale słowa same jakoś „cisnęły mi się na klawiaturę” :) . Każdy jakoś z facebooka korzysta- lubimy chwalić się swoimi zdjęciami, podróżami i wszelkiego rodzaju osiągnięciami. Co roku „fb” promuje akcję przeczytania 52 książek rocznie. Może ktoś podejmie takie wyzwanie :) ?
Ja zupełnie zatraciłam się w książkach, które przeniosły mnie do starożytnej Italii… Autorem ich jest Alberto Angela- włoski paleontolog i dziennikarz, a dodatkowo „odkrywca” fascynujących, starożytnych historii włoskich.
(zdjęcia z google)
To wciągające, trzymające w napięciu, odkrywające niesamowity świat antyczny książki! Autor tak opowiada historię, jakbyśmy spacerowali ulicami Pompejów czy Rzymu sprzed 2 tysięcy lat… Dodatkowo wiele „mitów” o starożytnych czasach zostało w tych książkach obalonych! Na przykład ten o Wezuwiuszu… Przyznaję, że gdybym przeczytała je rok temu, kiedy byliśmy na wakacjach ze Włoszech i byliśmy w Pompejach i w Rzymie, to na pewne „zabytki” spojrzałabym zupełnie inaczej… Jestem w takiej euforii po lekturze tych książek, że już chciałam sobie zamówić kolejne książki Angelego, ale jest to chyba na tyle nowość na polskim rynku, że są to jedyne, jak do tej pory, przetłumaczone na polski jego książki… Kiedyś uczyłam się włoskiego, ale znajomość tego języka nie pozwala mi czytać w oryginale :) . Tak czy siak polecam bardzo, bardzo, bardzo gorąco obydwie pozycje, szczególnie na okres wakacji. Wielu z nas odwiedza Włochy, część spędza wolne chwile gdzieś nad morzem, jeziorem czy w górach, marząc o pięknym, włoskim niebie. I na taką okazję te książki są idealne!
A do czytania dobrze jest też „wrzucić coś na ząb” :) , więc polecam pyszne, jogurtowe ciasto rabarbarowe i domową pina coladę :) (także w wersji dla dzieci :) ) z bloga Beata i Lubomir Lipovów http://lawendowydom.com.pl/domowa-pina-colada-wersja-dla-doroslych-i-dla-dzieci/

Może do książek o pięknej Italii bardziej pasowałoby jakieś pyszne włoskie wino- falerno albo chianti, ale połączenie kokosowo- ananasowe wprowadzi każdego w iście wakacyjny nastrój :) .
Zatem- do książek miłe Panie i mili Panowie :) !
Buziaki! Ania

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Lato

 

W A K A C J O L E !!!

11 lip

Tradycyjnie, tą piosenką rozpoczynamy WAKACJE!!! Bardzo często też „wykorzystywałam” ten utwór, kiedy wraz z koleżanką z pracy i swoimi uczniami, przygotowywaliśmy przedstawienia na „uroczyste zakończenie roku szkolnego” :) .
Mam nadzieję, że też tradycyjnie…

Jesteśmy baaardzo dumni z Karola :) ! Nowe miasto, nowa szkoła, nowe koleżanki i koledzy, nauczyciele, nowe przedmioty, bo Karol rozpoczął naukę języka hiszpańskiego. Musiał nadrobić rok, bo dzieciaki rozpoczęły naukę tego języka rok wcześniej. Na szczęście tak mu się spodobał hiszpański, że poradził sobie doskonale. Na pewno będziemy kontynuować naukę w Gdańsku :) . W każdym razie Karol poradził sobie FANTASTYCZNIE !!!! :)
Znów będę się tłumaczyć, że dawno nie było nowego wpisu, ale naprawdę maj i czerwiec były dla nas bardzo intensywne- nie dość, że koniec roku szkolnego, to jeszcze nowa praca Remka i oczywiście przeprowadzka… Z Warszawy do Gdańska, z zahaczaniem o naszą kochaną Lubonię i Łódź nie było proste…
W naszej wioseczce lato na całego! Wszystko pięknie kwitnie, dojrzewa, pachnie…

W tym roku będzie mało śliwek, a moi Chłopcy uwielbiają powidła śliwkowe z czekoladą… Może gdzieś na rynku uda mi się kupić wystarczającą ilość, żeby zrobić kilka słoiczków :) . Za to jest sporo porzeczek, malin i agrestu. Moja mama szaleje już z wymyślaniem różnych kombinacji smakowych :) i robi dla nas dżemy, bo na działkę zajrzymy dopiero za tydzień…

Jak tylko pod koniec czerwca udało się zakończyć te wszystkie wojaże, to wszyscy chcą nad morze do nas przyjeżdżać :) . Bardzo nas to cieszy, bo kochamy naszą rodzinkę :) ! A Ambra jest wniebowzięta! Tyle rąk do głaskania, miziania, dawania smakołyków, spacerów :) ! Jest wesoło, zawsze jest co robić, nawet, jak pogoda (jak to nad polskim morzem) bywa kapryśna. Odkrywamy nowe, ciekawe i piękne miejsca w Trójmieście, smakujemy różne przysmaki, a przede wszystkim rybki :) . Zaprzyjaźniamy się nawet z mewami, wróbelkami i wronami :) – te ostatnie to „strażniczki” naszej plaży :) ! Spójrzcie tylko!

A na plaży, wieczorami, bawimy się tak…

Są też i wieczorne kąpiele, niezliczona ilość lodów, gofrów, zapiekanek (nie, no w granicach rozsądku :) )- w a k a c j o l e na całego :) !
Sami powiedzcie czy takie widoki mogą się znudzić :)

Ta przestrzeń rekompensuje w zupełności ilość turystów i muzykę, która umila im pobyt nad morzem :) – nadmorskie smażalnie i bary prześcigają się w doborze repertuaru :). Ale my, w domowym zaciszu możemy relaksować się przy takich dźwiękach…

Polskie morze jest cudne o każdej porze roku, ale bywa kapryśne. To chyba każdy wie, z własnego doświadczenia. Wczoraj nadeszła taka burza, że jak tylko pioruny waliły w morze, to u nas aż szyby się trzęsły… Myślmy też o jakimś krótkim wypoczynku, żeby dać upust naszemu zamiłowaniu do nurkowania :) . Nie tak profesjonalnie, ale bardzo nam się spodobała taka forma spędzania czasu na plaży. Bałtyk jest dość zimny, a szczególnie miejskie plaże „wyczyszczone” są co do kamyczka. Jasne, że to ze względów bezpieczeństwa i na plażach całego świata tak jest. My, kiedy jeździmy na wakacje, szukamy miejsc, gdzie jest trochę mniej ludzi. Mieliśmy niesamowitą frajdę, kiedy w Bułgarii, znaleźliśmy maleńki kawałek „własnej” plaży z fantastycznymi głazami, które mogliśmy podziwiać i „podglądać” morskie życie zwierząt. Dlatego w tym roku marzy nam się Chorwacja… Jeszcze tam nie byliśmy, ale zachwycają nas zdjęcia z tego państawa. Poczyniliśmy nawet małe przygotowania :)

Zaraz zabieramy się za wyszukanie jakiś ciekawych miejsc do nurkowania. Kto wie, może kiedyś zapiszemy się nawet na taki profesjonalny kurs… Jeśli znacie i polecacie jakieś morskie zakątki Chorwacji, to napiszcie proszę w komentarzu :) .
Pozdrawiam WSZYSTKICH cieplutko i przesyłam buziaki znad Bałtyku :) !
Ania

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Lato

 

Wakacjowelove ;)

20 sie

Ależ tu cichutko było przez ostatni miesiąc… Ale w naszym życiu działo się, oj działo :)! To dlatego nie za bardzo miałam chwilkę, żeby popisać na blogu. Otóż poza wspaniałymi wyjazdami na nasze Ranczo do Lubonii i wszelkimi pracami z działką związanymi, to podróżowaliśmy hen, hen, za morza i góry ;)… Wiem, że miały być zdjęcia z ogniska, ale na tę chwilkę mam mały problem, żeby jakoś do nich dotrzeć :D…
Karol był na początku lipca na koloniach z klasą w Pogorzelicy, a my robiliśmy wypady na działkę, nad Zalew Zegrzyński i widzieliśmy inscenizację Bitwy pod Grunwaldem… No, wrażenie niesamowite, szczególnie, kiedy zabrzmiały dźwięki „Bogurodzicy”…aż łezka się w oku zakręciła…
bitwa
Ambra

Ale potem…pojechaliśmy na wakacje marzeń do Włoch… przez Pragę i Alpy…Było FANTASTYCZNIE!!! Gdybym chciała choć po jednym zdjęciu z każdego miejsca wrzucić, to byłby chyba najdłuższy post na świecie ;), dlatego ograniczę się do kilku (choć to bardzo trudne )florencja

toskania

toskania1

wenecja

wezuwiusz

praga1
praga
wenecja1

piza
rzym1
pompeje
alpy

mojżesz

Troszkę pomieszane te zdjęcia, ale nie będę ich układać specjalnie- każde będzie nam przypominało inną historię. Przede wszystkim byliśmy razem i to jest najważniejsze…
Ale miło było wrócić do domku, choć teraz na walizkach żyjemy, bo na rok do Warszawy się przenosimy. Zajrzeliśmy znów do Lubonii i znów mieliśmy meeega koszenie, ale to nic. Ten cały wysiłek fizyczny (choć pewnie najwięcej pracy to jeszcze przed nami, jak będziemy to wszystko urządzać…), ale za to jaki wysyp śliwek i jeżyn mamy:)!!!
jeżyny

śliwki

Chyba największą niespodziankę zrobiły nam…truskawki, które jeszcze kwitną i owocują!!!
truskawka

To taka relacja „wakacji” w skrócie. To nie znaczy, że już rzucamy się w wir pracy- powolutku;), bo przed nami świąteczny weekend- urodzinowo- imieninowy. W naszej Rodzince prawie same Lwy;). To toaścik i lecimy świętować:)!
Buziaki
Ania

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Lato

 

Lato, lato wszędzie!

04 lip

Ależ ten czas mknie! Jak szalony! Dawno nie pisałam, ale oczywiście wpadłam w wir pracy… Koniec roku szkolnego jest zawsze „wymagający”… Tak, tak jestem nauczycielką i jestem z tego dumna :)! Ba nawet w gimnazjum uczę :)! Chociaż po ostatnich „rewelacjach” naszego rządu nie wiem czy będę miała do czego wracać :(…
No, ale właściwie nie o tym miałam pisać… Czerwiec minął, był pełen kwiatów, owoców (co można zobaczyć na zdjęciach :) ). Oczywiście nie wszystko dało się tak pięknie pokazać, jak robi to sama Matka Natura. Teraz część tych „darów natury” już zamknęłam w słoiczkach, ale jeszcze przed nami zbiory wiśni, malin i agrestu. Muszę zrobić małą dygresję, bo dostałąm przepiękne słoiczki- weki od mojego Mężusia :)! Nadal będziemy wojować z porzeczkami, szczególnie białymi, które w naszym sadzie obrodziły w tym roku wyjątkowo obficie. W sierpniu jeszcze mamy do „obskubania” 2 ooooggggrrrooommmnnnee krzaki jeżyn. Jak pomyśle o tych słodziutkich owocach, to aż mi ślinka cieknie! Mój Tata będzie miał w tym sezonie bardzo dużo pracy :). Ale chyba specjalnie Mu to nie przeszkadza…hihihi. Oj, zapomniałabym jeszcze o śliwach, które już widzę, że będą miały maaaasę owoców.
W „Biedronce” zakupiłam sobie śliczne naklejki na słoiki, ale chyba będę musiała je dokupić, bo sezon owocowy dopiero się zaczyna. W lesie najedliśmy się poziomek, a na rynku, bo niestety nie mamy na swoim Ranczo- kupiłam słodkie czereśnie… Za to zakwitły i zaowocowały nam truskawki, które w marcu zasadziliśmy. Co prawda było tylko kilka owoców, ale i tak były najpyszniejsze! Z dzieciakami to nawet wieczorem, przy latarkach chodziliśmy sprawdzić czy jeszcze jakaś się nie ostała ;). No i właściwie jakoś tak „owocowo” zrobiło się w tym wpisie ;). To dorzucam kilka zdjęć tych „słodkich bohaterów” :)!czereśnie

koszyk1

koszyk2

poziomki

porzeczki1

porzeczki z Lubonii
Wakacje rozpoczęliśmy wspaniałym ogniskiem, na które zaproszona była nasza Rodzinka :). Fotorelacja będzie w kolejnym wpisie. Od naszych sąsiadów, a dokładniej- sąsiadki- Agnieszki :), dostaliśmy pierwsze w tym roku i prze prze przepyszne jagodzianki!!! Zjedliśmy je jeszcze w samochodzie, były cieplutkie mniam, mniam :)!!!jagodzianki
A na zakończenie taka moja mała słabość- wianek, może nie najpiękniejszej urody, ale z polnych kwiatów, taki sielski miał być. A, i „nocny strażnik” naszych włości :)!
Buziaki, Ania
wianek
księżyc nad sadem

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Lato