RSS
 

KOCHAM PAŹDZIERNIK!

02 paź

Ależ nas pogoda ostatnio rozpieszcza! 20 stopni, początek października, błękit nieba i morza, złote liście topoli wirujące na wietrze… o takiej jesieni pisałam :) , choć i ta deszczowa ma w sobie sporo uroku. Lubię mgły unoszące się na polami, lasami, nad naszą Lubonią…zapach ziemi… głęboką, soczystą zieleń traw…
Ostatnio odwiedziła mnie koleżanka, z którą razem pracowałyśmy- mąż Magdy miał w Gdańsku „sprawy służbowe”, więc przyjechali ze swoimi Pociechami i miałyśmy okazję się spotkać. Było baaaardzo miło! Piękna pogoda- oczywiście specjalnie zamówiona na wizytę Madzi :) , spacerki po parku, molo, plaży :) … Kuba to super fajowy chłopak, a maleńka Ania! (tak, tak, najpiękniejsze imię :) ) to sam miodek- uśmiech od ucha do ucha i słodziutkie gruchanie… Bardzo Ci Madziu dziękuję za przemiłe spacerki! Pozdrawiam Cię cieplutko!!! (i polecamy się na przyszłość :) )
Korzystamy z tych uroków złotej, polskiej jesieni i dużo spacerujemy. Samo to, że mamy 2 psiaki powoduje, że chodzimy, chodzimy, chodzimy. Byliśmy też oczywiście na kolejnym grzybobraniu. Może całej „furgonetki” nie zebraliśmy, ale kolejne 2 godziny spędziłam na obieraniu grzybów. Tym razem część z nich zamroziłam, żeby zimą mieć je na przykład do sosów, mięsa lub nawet jajecznicy :) . Ambra i Jantar uwielbiają las. Mogą wybiegać się tam, bezkarnie gryźć wszystkie napotkane szyszki i patyki :) . Co do „młodego”, to ilość zniszczeń w porównaniu z Ambrą wypada na jego korzyść :) – tylko przegryziony kabelek z cotton balls, zjedzony większy pęd pasiflory (oczywiście ten z pąkiem i nowymi pędami…), lekko wyskubany mój but i kawałeczek drewnianej szafki w przedpokoju. No, nie jest źle… Najbardziej to mi żal tej pasiflory…tak długo czekałam, aż „odżyje”, rozmawiałam z nią :) , stawiałam na słonku… Kabelek w lampce (który przegryzł nocą, kiedy spaliśmy) da się chyba przylutować, więc jest nadzieja, ale moja roślinka… Nie mam szczególnej „ręki do kwiatków”, więc tym bardziej mi szkoda… Na szczęście, tfu, tfu :) , widzę,że z tego, co zostało, coś tam zaczyna jeszcze wybijać… No, ale czy można się na niego długo gniewać? Sami zobaczcie…

Zaczął się październik, a tak lubię ten miesiąc! Chyba już rok temu o tym wspominałam. Tyle kolorów, zapachów, smaków… Otaczamy się wieczorami mnóstwem świec, palimy woski- mój ulubiony i palę go cały rok- „Snow in love” Yankee Candle! Ostatnio kupiłam też na próbę „fasolki” z Busy Bee. Ciekawym pomysłem jest to, że można łączyć zapachy i w ten sposób stworzyć własny… Ach! I tyyyyle książek do czytania :) !

Kończę czytać już „Najbogatszego człowieka w Babilonie”- książka szczególnie dla młodych osób, które uczą się, jak gospodarować swoimi finansami, żeby „stać się bogatym” :) . Wczoraj POCHŁONĘŁAM książkę p. Joanny Marciniak- Wróblewskiej- twórczyni bloga Green Canoe- którego chyba nie trzeba szczególnie reklamować. „Przy stole” to magiczna opowieść o rodzinie, emocjach, własnej historii, z dodatkiem pysznych smakołyków i porad dotyczących aranżacji. Książka absolutnie dla wszystkich- młodych, starszych, stojących przed kupnem domu, mieszkania, studentów, osób wynajmujących mieszkanie… Jednym słowem- POLECAM :) !
Przede mną teraz podróż w malarski świat Van Gogha :) , jednego z moich ukochanych malarzy. Chętnie zobaczyłabym film, który za parę dni wejdzie do kin. I jeszcze przeniosę się do mojej ukochanej Barcelony. Karol dostał od nas książkę „Był sobie pies”. Oglądaliśmy film i bardzo nas wzruszył, więc myślę, że książka też nas zachwyci.
Ach, ten październik! Tyle miłych planów i widoków za oknem… I jak tu nie kochać tego jesiennego miesiąca :)
Zanurzam się zatem w świat książek i żegnam się z Wami zapachem kominka i jabłek…

Pozdrawiam cieplutko i złociście :) !
Ania

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Jesień

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. Martynka

    8 października 2017 o 22:28

    Musiałam sobie wyszukać pasiflorę, bo ogrodnik ze mnie bardzo słaby.. A chciałabym wiedzieć o czym czytam! :D Jesień bardzo lubię przez wzgląd na kolory.. Deszcz i początek zimna mnie troszkę zniechęcają więc moim głównym zajęciem po wszystkich zajęciach jest herbatka i cieplutki kocyk. :)
    Co do Van Gogha to byłam zachwycona jego postacią w serialu „Doctor Who”. Jeden odcinek (z tego co wiem) był mu poświęcony i oczywiście przy końcu się rozkleiłam. :)
    Pozdrawiam cieplutko, M.

     
    • ania.chrzanowska

      9 października 2017 o 09:32

      Ja po raz pierwszy spotkałam się z pasiflorą (kwiat męki pańskiej), kiedy powiedział mi o niej mój narzeczony, a dziś mąż :) . Nigdy nie miałam „ręki do kwiatków”, nawet mój 4-letni syn lepiej radził sobie z utrzymaniem przy życiu swoich roślinek ;), ale może to dłuższa historia, na jakiś „wspomnieniowy wpis” ;).
      O książce „Mój Vincent” na pewno wspomnę, myślę, że w najbliższej przyszłości, bo zaraz się zabieram za czytanie :).
      Pozdrawiam baaardzo cieplutko i witam w naszym „domu pełnym miłości” :)!
      Ania

       
      • ~Martynka

        9 października 2017 o 10:39

        Dziękuję za zaproszenie i na pewno zostanę na dłużej, bo takie wpisy mają lepsze działanie niż antydepresanty! :)
        Pozdrawiam, M.

         
        • ania.chrzanowska

          12 października 2017 o 21:47

          :) ojej, jak miło, dziękuję :)!!!
          Pozdrawiam cieplutko!
          Ania

           
  2. ~Bea

    11 października 2017 o 20:50

    FAjne macie te psiaki.Katedrę imVan Gogha czytałam< W Pompejach byłam 2 lata temu. POzdrawiam ale nie wiem czy komentarz pójdzie.Bea:)

     
    • ania.chrzanowska

      12 października 2017 o 21:50

      Komentarz jak najbardziej jest :). Dziękujemy :). Psiaki z radości machają ogonkami :) (śmieję się, że wyglądają jak radary ;) ).
      Pozdrawiam cieplutko!
      Ania