RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2017

Nowe profilowe ;)…

23 sie

Uwaga- tylko dla cierpliwych, bo zanosi się na to, że jak zwykle się rozpiszę :) ! Nasze wspólne wakacje dobiegły końca… Karol i ja jeszcze się byczymy :) , ale Remek już wrócił do pracy. Włosko- chorwackie podboje były NIESAMOWITE ! Plany jakoś nam się zmieniły, bo choć zupełnie tego nie planowaliśmy (tak, powtórzenie :) ) , to „zahaczyliśmy” o Włochy, w drodze do Chorwacji. Spędziliśmy w słonecznej Italii tylko kilka dni, ale odkryliśmy nowe, urokliwe miejsca. Wschodnia część Adriatyku zupełnie nas oczarowała! Byliśmy w Trieście- pięknym, włoskim mieście, którego historia sięga starożytności (no tak, we Włoszech to „normale” :) ).
Samo położenie miasta jest niezwykłe- tak kiedyś wyobrażałam sobie Neapol… Zachwycił nas zamek, Canale Grande, Piazza dell Unita d’Italia, ale przede wszystkim ruiny rzymskiego teatru! Nigdy wcześniej nie miałam okazji „na żywo” widzieć starożytnego teatru, a uczyłam o jego budowie swoich uczniów, a tu- sama mogłam „dotknąć” historii… Byliśmy też w zamku Miramare oraz eksplorowaliśmy Grotta Giggante. Jak się okazało to 2. na świecie największa jaskinia (większa znajduje się we Francji), a największa jednokomorowa (ta francuska „składa się” z kilku pomieszczeń). 500 schodów w głąb ziemi, temperatura 11 stopni (co przy 40 na powierzchni było prawdziwą ulgą ! ), do tego widoki zapierające dech w piersiach… Dosłownie czułam się jak w „królestwie elfów” z Władcy Pierścieni! Oświetlone poszczególne elementy i schody tworzyły dodatkowy, magiczny efekt!
W Wenecji, do której dosłownie „wpadliśmy”, spędziliśmy kilka godzin, szwędaliśmy się po tej mniej uczęszczanej części, odkrywaliśmy nowe uliczki. Oczywiście byliśmy też na Placu św. Marka, ale to tak, żeby pysznymi lodami i prosseco :) (od teraz to moje ulubione wino! ) uczcić naszą 13. rocznicę ślubu :) !!!

A potem… znów zmieniliśmy plany… To znaczy planowo- pojechaliśmy do Chorwacji, ale w inne miejsce :) . Obraliśmy kierunek- Dubrownik :) ! I ze wszystkich odwiedzanych przez nas miejsc, to miasto najbardziej mnie zauroczyło! Byliśmy też w Makarskiej i w Splicie (ale o tym napiszę ciut niżej :) , jeśli jeszcze macie siłę czytać :) ). Sama Chorwacja podbiła nasze serca TOTALNIE ! Widoki prze, prze, przecudne! Szczególnie urokliwa jest trasa wzdłuż wybrzeża. Co prawda serce nie raz uderzyło mocniej, kiedy mijaliśmy się z jakimś tirem na wąskiej drodze, a tuż, tuż była 200 metrowa przepaść do błękitnego morza :) … Nie myślałam, że kolor wody może być bardziej niebieski niż włoskie niebo… Wiem, to efekt skał, ale robi to niesamowite wrażenie. Temperatury nadal były „afrykańskie”, sięgające 40-45 stopni, więc wytchnienia szukaliśmy w morzu- „wynurkowaliśmy się” za wszystkie czasy! A że nas bardziej interesują miejsca gdzie pod wodą można coś zobaczyć, to plaże „żwirowe”, jak w Makarskiej, zupełnie nie przypadły nam do gustu. Wybieraliśmy takie, gdzie są skałki i „toczy się niezwykłe życie”. Split i Dubrownik to piękne miasta z fascynującymi „starówkami”, parkami, maleńkimi uliczkami i potężnymi górami…


Szczególnie magiczny był oczywiście Dubrownik. Stare miasto, w którym nadal toczy się „normalne” życie- obok zabytków, niezliczonej liczby kafejek, restauracji i sklepów, są wąziutkie uliczki, mieszkają Chorwaci… Fantastyczną przygodą był rejs motorówką, którą pożyczyliśmy na pół dnia. Byliśmy w wielu urokliwych miejscach- podziwialiśmy Dubrownik od strony morza, pływaliśmy w Błękitnej Lagunie i Niebieskiej Jaskini! Zdjęcia wyszły niesamowite! Chyba takie wstawię sobie na profilowe :) !
Prawda, że niesamowite! Zdjęcie oczywiście :) , które mój zdolniacha Mężuś robił! A tu- my na naszej motorówce :) !

I jeszcze kilka innych „podwodnych” fotek :)




Ławice takich rybek mijały nas co chwila! Były też kraby, rozgwiazdy, jeżowce i tysiące innych morskich „stworzeń”, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia!
Smakowaliśmy różne pyszności, z naciskiem na owoce morza, a szczególnie- kalmary i ośmiorniczki…
Uff… prawie dobrnęliśmy do końca. Choć nie udało nam się zobaczyć wszystkiego w Chorwacji, ale może zostawimy to na następną wizytę :) . Było wspaniale, wypoczęliśmy, nabraliśmy sił, spędziliśmy razem sporo czasu- czyli to, co lubimy najbardziej :) ! Ale- przyjemnie jest wrócić do domu :) . Za oknem szumi nasze morze, po niebie płyną chmury w najdziwniejszych kształtach…na polach widać już jesień… W sumie, to chyba tej jesieni nie mogę się doczekać. Ciekawa jestem, jak wyglądają jesienne dni nad brzegiem morza, bez turystów, z ogromnymi falami, silnym wiatrem… Czas na coś nowego :) ! I nie mogę się doczekać! I wszystko to, co widzę i czuję – opiszę :) !
Pozdrawiam letnio, wakacyjnie, ale już u progu jesieni…
Ania

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Lato