RSS
 

Archiwum - Luty, 2017

Eko-farma

28 lut

Dziś ostatni dzień karnawału… Mija luty, w powietrzu czuć już wiosnę. Ostatnio widzieliśmy białe pączki przebiśniegów i delikatne, puszyste „kotki” na wierzbie :) – jedne z pierwszych oznak nowej pory roku… Nadchodzi marzec. Cieszę się ogromnie, bo już mam dosyć zimy… Jedak z małą niepewnością i obawą czekam na nowy miesiąc- ma to związek z naprawdę traumatycznymi chwilami z ubiegłego roku- chorobą mojej Mamy… Właśnie w marcu wszystko się zaczęło. Cudem jakimś nadal jest z nami. Boję się wracać myślami do tych chwil, a każda wizyta u lekarza, w szpitalu przypomina to wszystko… Dlatego na swój sposób chyba zaczynam walkę z tymi wspomnieniami. Moje „artystyczne” dłubania są dla mnie taką „terapią” :P .
W poprzednim wpisie pisałam o „eko-farmie”. Na chwilę odłożyłam filc, bo przyszło w końcu moje zamówienie do decoupage :D !!! Mam piękne serwetki i styropianowe jajka. Niestety chyba źle „wymierzyłam” i jajka są troszkę małe… No trudno. I tak się nimi troskliwie zajęłam :P .
Oto moje „decoupagowe” jajka do „eko- farmy”. Zacznijmy od drewnianych…

Oczywiście z drugiej strony też są ozdobione.
A to jajka styropianowe…

Lubię technikę decoupage. Jest prosta, ale niezwykle efektowna. Mam też konturówki, ale na tak małych jajkach nie wyglądały estetycznie różne zawijasy. Inspiruję się wspomnianą stroną – inspirello.pl :) . Mam jednak swój sposób na „cieniowanie”. Jestem niecierpliwa, więc czekanie aż coś wyschnie, żeby nałożyć kolejną warstwę jest dla mnie bardzo trudne. Często pomagam sobie suszarką :P ! Cieniowanie za pomocą spowalniacza do farb akrylowych tym bardziej nie wchodzi u mnie w rachubę- cieniuję przy użyciu pasteli- tak kredek pastelowych. Są miękkie i wspaniale się rozcierają na każdej powierzchni- na drewnie, styropianie, plastiku, szkle, materiale… Nie próbowałam z pastelami suchymi, bo obawiam się, że będą się rozmazywać, kiedy będę zabezpieczała pracę lakierem.
Teraz zmykam, żeby dokończyć dla mojego Męża :) „zimowy widok z naszego Majeranku”.
Pozdrawiam cieplutko!
Ania

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Zima

 

Tam, gdzie Bałtyk spotyka się z Tatrami…

15 lut


Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim wpisem :D . Naprawdę szeroko pojęte rękodzieło sprawia mi ogromną frajdę :D ! A lubię „testować” nowinki artystyczne, więc i do filcowania się powoli przymierzam :D . Znacie moją słabość do filcu, więc dziś też troszkę o filcu będzie. W tych wszystkich swoich „dłubankach” niestety jestem raczej odtwórcza- szukam różnych inspiracji, większość „odgapiam”, a tylko jakieś drobiazgi zmieniam lub dodaję…
Żeby się nie pogubić, to muszę i to swoje dzisiejsze pisanie jakoś uporządkować. Może chronologicznie :D
Tydzień temu mieliśmy Dzień Pizzy. Nie wiem czy takowy obchodzicie, ale my lubimy świętować :D . Zgodnie z powiedzonkiem „Wojowniczych Żółwii Ninja”- SAMA SIĘ KRĘCI, SAMA NAKŁADA, KAŻDA POTRAWA PRZY NIEJ WYSIADA! :D! Oczywiście pizza gości u nas nie tylko 9 lutego, ale w tym dniu do tego wspaniałego dania przywiązujemy szczególną wagę. Ze wszystkich pizz, które miałam okazję spróbować, to najbardziej smakowała mi ta w Neapolu… W końcu to jej kolebka :D . Ale, żeby nie było nudno, to pomyślałam, że troszkę poeksperymentuję z pizzą. Połączyłam koncepcję muffinek i pizzy. Po prostu zrobiłam ciasto drożdżowe, dodałam do niego różne składniki- takie, jakie lubimy w pizzy i powstało coś takiego…

A po upieczeniu…

Wiem- znów jedzenie. Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że mąka była pełnoziarnista, a takie małe porcje są mało kaloryczne :D .
I kiedy tak podjadałam sobie te mini pizze, to jeszcze bardziej zatęskniłam za wiosną… No i zaczęłam szukać czegoś wiosennego, związanego z Wielkanocą… Tak szukałam i kombinowałam, że w końcu założyłam eko- farmę :D


Moja farma z pewnością się powiększy :D . Ciekawe czy o jakieś dopłaty z Unii będę mogła się postarać :D . W końcu nasz Majeranek na wsi się buduje, to wsiowa baba jestem :D !
A że lubimy bardzo wieś, folklor, kochamy i morze i góry i jeziora, to wymyśliłam coś, żeby tę miłość połączyć :D . Aż wstyd się przyznać, ale rok temu dostałam od mojej siostry- Asi, przepiękną, drewnianą tacę z Zakopanego. I całe 12 miesięcy patrzyłam na nią i szukałam pomysłu, co by tu z nią zrobić… To znaczy z tacą, nie z siostrą :D . Przeszukałam „internety” i coś znalazłam, podpatrzyłam, coś zmieniłam i powoli zaczęłam łączyć Bałtyk z Tatrami… Początkowo tylko za pomocą ołówka…

Dodałam troszkę koloru…

Az w końcu przyciągnęłam do siebie Kaszuby- malowanym wzorem, z Podhalem- formą drewnianej tacy…

Zostało jeszcze trochę kosmetycznych zmian, lakierowanie, no ale to poczekam, aż farba wyschnie. Malowałam farbami akrylowymi. Są o tyle dobre, że dość szybko schną, nie mają szczególnego zapachu, co przy np. farbach olejnych może trochę odstraszać… Malowanie na drewnie jest bardzo przyjemne, ale trzeba pamiętać, ze drewno bardzo „pije” farbę- każdą…
W tak zwanym międzyczasie zaczęłam malować dla mojego męża obraz olejnymi farbami- zimowy krajobraz w naszej Lubonii. To już zdecydowanie dłuższa historia, bo nie chcę rozmazywać poszczególnych warstw, dlatego czekam, aż troszkę jedna wyschnie, żebym mogła położyć kolejną… Czekam też na zamówienie „wielkanocne”, żebym mogła poszaleć z pisankami :D . Zamówiłam cuuudowne rzeczy w sklepie inspirello.pl . Jeśli ktoś nie zna, to zachęcam do zaglądania i podpatrywania różnych cudowności z zakresu decoupage, sutaszu, Qullingu i innych technik dla rękodzielników.
No, to tak właściwie mija nam zima i ferie…
Pozdrawiam cieplutko :D !
Ania

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Zima

 

Kolejny powrót do lata…

01 lut

Już luty… A to znaczy, że coraz bliżej wiosna, ciepełko, słońce… nasza „wsi spokojna, wsi wesoła”… Majeranek na razie odpoczywa- okryty jest już dachem, ma wszystkie pokoje i pomieszczenia… Czeka na razie na okna, no i resztę wykończenia… To jeszcze trochę potrwa. Ale biorąc pod uwagę, że właściwie zaczął się budować 2 miesiące temu, to naprawdę jest SUUUUPER!!!
Wiem, że znów się tłumaczę, że cicho się znów zrobiło, ale robiłam i robię parę innych rzeczy w tak zwanym „międzyczasie”. Po hmmm… 7 latach… no, wstyd… wróciłam do malowania.

To obraz na specjalne zamówienie dla mojej Mamy. Szkoda, że nie robiłam zdjęć innych prac… Część jest już wśród rodziny, ale w domu mam chyba tacę, od której wszystko się zaczęło- cała przygoda z malowaniem. Jeśli ktoś nie rozpoznał, to miały być maki :P . Mam też w planach inny obraz, ale muszę dokupić część materiałów- np. terpentynę, bo bez niej ani rusz P . Jestem TOTALNĄ amatorką, nigdy na żadne kursy rysunku nie chodziłam, więc proszę o litość i wyrozumiałość.
Zatem, wracam o swoich pędzli :D !
Pozdrawiam artystycznie…
Ania

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Zima