RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2016

W podróży…

29 gru

Święta minęły z prędkością światła… Im człowiek starszy, tym szybciej leci mu czas :P
Chciałabym jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy do mnie zaglądali :D ! Pisanie „blogmasa” :P było ogromną frajdą! Dziękuję!!!
Co do rozwiązania zagadki- kolejne pierwsze litery tematów układają się w słowa- ZIMA, ADWENT, BOŻE NARODZENIE :P .
My znów w podróży. Można nawet tak metaforycznie ująć, bo podróżą jest życie, teraz ciągle podróżujemy między domem a Warszawą, a naszą Lubonią, no i faktycznie znów spakowaliśmy walizki i pojechaliśmy…nad morze! Wszyscy zimą jeżdżą w góry, a my teraz nad morze :D – może nie będzie potem okazji zobaczyć, jak nasz Bałtyk prezentuje się w grudniu. Ja kocham i morze i góry :D. Ale TOTALNIE zachwyciły nas barwy morza o tej porze roku- jakbyśmy byli na wielkim obrazie… Żadne zdjęcie nie odda tego, jak jest pięknie (nawet jak jest pochmurno). Latem te kolory są zupełnie inne… A teraz fotograficzna galeryjka…

A rankiem (o 8:08 :P )…

I nasz towarzysz podróży- nasz piesek :D ! Z patykiem oczywiście :P

Byliśmy dziś w odwiedzinach u niezwykłej królewny…

To królewna Jurata :D . Nieszczęśliwa królewna, która mieszkała w pięknym pałacu z bursztynu. Była zakochana w rybaku. Jednak król mórz nie mógł znieść tego, że jego córka pokochała człowieka i piorunami wzniecił straszny sztorm na Bałtyku. Jeden z piorunów trafił w bursztynowy pałac, niszcząc go. Życie straciła też królewna Jurata i jej ukochany… Dlatego teraz na plażach Bałtyckich można znaleźć tyle bursztynów… Piękna i smutna legenda… Dziś nawet 4 bursztynki znalazłam :D .
Przesyłamy gorące, nadmorskie pozdrowienia :D !!!
Ania

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Zima

 

Ej, kolęda, kolęda!

24 gru


Dziś ostatni wpis z serii „Wielkie odliczanie”… Dziękuję wszystkim :D !
Tym pięknym, krótkim wierszykiem życzę Wam wspaniałych Świąt!!!
„Jaka Wigilia, taki cały taki cały rok”- hołdując tej zasadzie,pojechaliśmy do naszej Lubonii (żeby jak najczęściej tam zaglądać :P )- a Karol, to nawet na hulajnodze zasuwał :P – to prezent od Mikołaja, który dostał troszkę wcześniej :D…

Dziś też ostatnie zadanie a kalendarza adwentowego- dziś dzień gier :D ! Ja gotowałam w kuchni pierogi, a Chłopcy grali :P
Grali też w UNO, no i Remek przegrał :P ! „Gena nie wydłubiesz”, bo zazwyczaj to on wygrywał, ale widać przyszedł moment, że na syna to przeszło :P !
Zaraz jedziemy do moich Rodziców na Wigilię… Mogę też zdradzić już, jaki specjalny prezent zrobiłam dla Karola, Jasia i Marcela- napisałam dla nich „książkę”- opowiadania świąteczne, których bohaterami są oni sami. Chciałabym to wydać, ale teraz już nie zdążę. A właściwie, to za bardzo się tym nie martwię, bo ostatni- wigilijny rozdział muszą uzupełnić z rodzicami :P i wtedy będzie gotowa książeczka :D . Sprawiło mi to duuużo frajdy. Mam nadzieję, że im też :D .
Do zobaczenia już niedługo, ale po Świętach…

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
Ania…
P.S. Czy ktoś jest na tyle uważnym czytelnikiem, że zobaczy, jaką „zagadkę językową” mają wszystkie wpisy z Adwentu?… Może podpowiem, że trzeba Czytać pierwsze litery tematu każdego wpisu…
Całusy!
Ania

 
 

I zaraz będzie koniec…

23 gru

Chyba zdążę…jest jeszcze kilka minut do północy… Niedawno wróciliśmy ze świątecznego spotkania u Adasia,Baetkii Tymcia- rodzinki brata Remka…
Ubieraliśmy dziś choinkę :D ! Zadanie adwentowe zaliczone na 6 :D (skromność :P ). W końcu!!!

Jest śliczna choć ma aż 2 bombki i to malutkie, bo na małej choince za dużo powiesić się nie da :P . Poza tym zrobiłam sporo ozdób z filcu i one ozdabiają naszą zieloną pannę jodłę :D . Zdjęcia wrzucę jutro, bo niestety mój telefon się rozładował…wrrr….
Byliśmy dziś w naszej Lubonii… I…. Stoją już mury naszego Majeranku!!! Skakaliśmy z radości! Jak dzieci, biegaliśmy po całym domu! Co prawda nie ma jeszcze w środku ścian działowych,ale i tak oczami wyobraźni widzieliśmy nasz kominek, kuchnię, stół, ogród…

Jak wracaliśmy mieliśmy niezwykłą przygodę. Remek zauważył sporego ptaka blisko szosy. Okazało się,że to jakiś drapieżnik- niestety nie wiemy czy to był myszołów czy sokół- nie za bardzo się znamy. Może jutro nasi biolodzy, jak zerkną na zdjęcie, to powiedzą, co to był za ptak.

Na nieszczęście ten ptak miał złamane skrzydło… biedaczek bardzo się bał…skakał bezradnie i chciał schronić się wśród gałęzi… Mój kochany Mężuś zachował się jak rycerz- zadzwonił do gminy i po 10 minutach przyjechał pan, który skontaktował się z weterynarzem i obiecał zająć się tym ptakiem. Zadzwonił później, że drapieżnik (też nie wiedział, co to był za ptak) jest już pod opieką lekarską :D . Ale mam dobrego i wrażliwego Mężusia :D ! Niestety nie mogłam wyjść z auta i pomóc, bo siedziałam z Ambrą, a baliśmy się, że ptak się wystraszy na dobre…
Tym miłym akcentem się żegnam! Obiecuję wrzucić zdjęcia jutro, czyli za jakieś 2 minuty :P (no, może rano, jak się naładuje telefon).
Ania

 
 

Nie ma to jak celowo robić bałagan przed Świętami…

22 gru

Może zacznę od tego…

Niby wygląda niewinnie… Ale uważny obserwator dostrzeże coś lecącego na tle obrazu… Tak, to gazetowa kula. Dziś odbyła się u nas „śnieżna” bitwa (no bo śniegu brak, jak zwykle na Święta :P ). Dobrze, że nie robiłam zdjęć na koniec tej zabawy… (właśnie idziemy wyrzucić wielkie pudło „śnieżnych kul”). ARMAGEDON! Ale nie to, że ktoś nie docenia mojego sprzątania, tylko tak los chciał- zadanie adwentowe. To akurat wymyślał Karol :P . Nie, nie jestem zła, bo też fajnie się bawiłam (no dobra, sama robiłam te kule :P ! ), tylko dlaczego ta zabawa nie wypadła wcześniej- jak zabierałam się za świąteczne porządki :P ! Już, „ponarzekałam” sobie.
Wróćmy jednak do poranka… Właśnie rano zdałam sobie sprawę, że dziś już 22 grudnia!!! I jeszcze 2 dni do Świąt! I to będzie koniec mojego „Wielkiego odliczania”… Cieszę się, że byliście i zaglądaliście tutaj :D. Dlatego, dla smakoszy kawy (i herbatki też oczywiście! )- świąteczna wersja :D

Waniliowa kawa z serduszkiem!
A do tego dorzucę kilka pierniczków :D !


Dzień minął nam z Karolem na różnych spotkaniach z Mikołajem dla Remka :D (było też coś do prezentu dla Karola, Jasia i Marcelka ). Mam nadzieję, że wybrany prezent będzie się podobał mojemu eleganckiemu Mężusiowi :D . Robię też coś specjalnego dla Remka, ale na razie jeszcze nie zdradzę, co to będzie. Dla chłopców- Jasia, Marcelka i naszego Synusia mam też coś dodatkowego, tylko chyba też jeszcze nie mogę napisać, co to jest, bo Paulina- mama Marcela często tu zagląda :D , a chciałabym, żeby i dla rodziców była to niespodzianka.
Mój Mąż naprawdę jest Świętym Mikołajem- dostaję tyle wspaniałych rzeczy od niego, że naprawdę chyba będziemy musieli w końcu przenieść się do Laponii :P ! Wiem, że to z miłości i wiary w mój pseudo talent „artystyczny”… Dostałam długopis 3d!!! :D :D :D !!! Fantastyczna rzecz!!! Moja pierwsza praca :D

A tu Karol „rysuje” :D – tak bardzo podoba mu się ten długopis, że poza tą gwiazdką nic innego nie mogłam zrobić, bo Karol go przejął i rysuje „Gwiazdę Śmierci”…

Jeśli pamiętacie z dzieciństwa bajkę „Zaczarowany ołówek”, to to właśnie jest taki „zaczarowany ołówek”! Można nim „narysować wszystko! Nie brudzi, nie niszczy powierzchni- można na kartce malować, na szkle, telefonie! Można tworzyć konstrukcje 3d- jak sama nazwa tego cudeńka wskazuje :D ! Wyobraźnie jest jedynym ograniczeniem :D ! Jest to „zabawka” dla dzieci powyżej 14 roku życia, ze względu na to, że długopis działa podobnie jak klej na gorąco- można się oparzyć, ale naprawdę nie wiem sama jak- chyba ktoś musiałby celowo chwycić za rysik…a po co tam łapki pchać? Więc uważam, że pod okiem kogoś dorosłego, nawet trochę młodsze dzieci mogą korzystać z tego długopisu. Karol ma 11 lat i świetnie sobie radzi. Doskonałe urządzenie, które wymaga skupienia, opanowania i precyzji- do ćwiczeń motoryki małej- idealne! Ale jak napisałam- tylko pod opieką dorosłego. Ale reklamę zrobiłam :P ! Jeśli ktoś jest sceptyczny, to warto zerknąć do youtube, bo tam już jest mnóstwo filmików, jak bezpiecznie korzystać z tego długopisu i jakie wspaniałe rzeczy można nim tworzyć!
Uciekam już :D , do jutra!
Ania

 
 

Entuzjastycznie- z pieśnią na ustach i 200 sztukami pierogów! Hej!

21 gru

To wcale nie jest żart! Serio, serio, jakby powiedział Osioł (ze Shreka). 200 pierogów w lodówce czeka na Wigilię :D . Oczywiście musiałam dorobić jeszcze 30 więcej, żeby „było na spróbowanie”, na obiad… Już ich oczywiście nie ma… Wieje nudą- ileż można o jedzeniu :D ! Jeszcze tylko parę dni, obiecuję i już potem zrobię przerwę!
Pierwszy dzień zimy! Ponoć gdzieś w Polsce śnieg jest… Ja muszę „wspomagać” się takimi zdjęciami :P


Spędziłam dziś 7 godzin w kuchni… Powstało tytułowych 200 pierogów z grzybami i kolejna porcja pierników… (żebyśmy tylko zdążyli je ozdobić…). Niestety nie zrobiłam zdjęć pierogów… Ale w Wigilię, jak będę je „dopieszczać”, to coś cyknę :P .

Dodatkowo mieliśmy dziś muzyczne zdanie z kalendarza- przypominaliśmy sobie kolędy i je śpiewaliśmy :D !

Remek grał na gitarze- tu szukał chwytów w Internecie :P – nawet wiernie Ambra z nami śpiewała :D !
Uwielbiam polskie kolędy! Z racji swojego zawodu trochę o tych kolędach wiem, ale warto znać ich historię. Związana jest ona ściśle z naszą historią, z historią literatury, naszego języka. Bardzo ciekawy artykuł Romana Mazurkiewicza:

http://staropolska.pl/barok/opracowania/koledy.html

Kolędy bardzo mnie wzruszają. Mają niezwykłe teksty i magiczną linię melodyczną… Szczególnie te liryczne sprawiają, że mam łzy w oczach i ciężko mi je śpiewać… Wyjątkową pieśnią jest „Nie było miejsca dla Ciebie”. Historia jej powstania została opisana tutaj- http://www.diecezja.rzeszow.pl/2015/05/6241/ W strasznych, wojennych czasach więźniowie w obozach koncentracyjnych właśnie tę kolędę śpiewali… Kiedy o tym myślę, to czuję ogromny smutek…
A miało być entuzjastycznie, a wyszło mi nostalgicznie… Kolędy są piękne, ich śpiewanie (nawet jak ktoś nie ma szczególnych zdolności) przynosi wielką radość i właśnie o to uczucie mi chodziło :D ! My musimy trenować wcześniej, bo Michał- mój brat- jest muzykiem, to żeby nie zrobić krzywdy jego wrażliwemu usposobieniu :P , hahahaha!
Ale na dobranoc żegnam się nie kolędą, tylko inną pieśnią…

Niezwykłe wykonanie i niezwykły tekst…
Ania

 
 

Znów o jedzeniu…

20 gru

I znów był cudowny dzień! I znowu było jedzenie! I po raz kolejny spełnione marzenie :D ! Chyba jestem wielką szczęściarą :D – zacznę od końca :P – tym moim spełnionym marzeniem był spektakl w Teatrze 6.Piętro :D :D :D !!! Byliśmy wieczorem na przedstawieniu świątecznym „Christmas Show”. Naprawdę zrobiło się świątecznie i magicznie- cudowni aktorzy, cudowne dzieciaki, wspaniali soliści, wspaniałe dekoracje, fantastyczni muzycy… No i cóż ja mogę więcej napisać- WARTO zobaczyć ten spektakl!!! Warto chodzić do teatru! Sama, jak jeszcze byłam aktywna zawodowo, prowadziłam z koleżanką koło teatralne w naszej szkole- to było niezwykłe doświadczenie. Tęsknię za tym… Ale nieskromnie powiem, że nasze przedstawienia były naprawdę dopracowane- gra aktorska, dekoracje, oprawa muzyczna… Nawet jedna z moich uczennic dziś studiuje na wydziale aktorskim :D ! Mam nadzieję, że uda nam się częściej wybierać jakieś sztuki i chodzić do różnych teatrów. Karol też bardzo lubi oglądać różne przedstawienia (oczywiście dostosowane do wieku :P ) . Czyli mamy cel na nowy rok- częstsze wizyty w teatrze :D !
A teraz- jedzenie! Tak, wiem, wieje już nudą i chyba „znęcam się” pisząc ciągle o jedzeniu :P , ale przed Świętami to chyba tak już musi być. Takie też było nasze zadanie adwentowe- pierogi :D ! No i lepię i lepię, i lepię…i końca nie widać… Zostało mi jeszcze troszkę. Część już zrobiłam i zamroziłam, żeby ugotować je tuż przed Wigilią, ale jeszcze sporo zostało…To zadanie zdecydowanie muszę „rozbić” na 2 dni :P .

To był początek lepienia… A ten wałek jest wyjątkowy- to wałek po mojej Prababci Marcie (po niej mam takie drugie imię)- mamie mojej Babci. Dostałam go od Babci Peli, kiedy wyszłam za mąż. Pewnie kiedyś żona Karola dostanie go ode mnie. Ten wałek nawet raz w przedstawieniu teatralnym brał udział! Taki z niego wyjątkowy gość :P !
Skusiłam się też na jeszcze jedno danie. Ponieważ w naszej rodzinie wszyscy bardzo lubią ryby, zrobiłam marynowane śledzie wg przepisu z 1880r. Znalazłam ten przepis gdzieś w Internecie. Fascynujący jest język, jakim przepis ten jest napisany (wiem, moje zboczenie zawodowe :P – lubię językowe „zawiłości” ). Przepis nie jest trudny, a ciekawa jestem efektu. Poczekamy do Wigilii :D .

To składniki- śledzie, cebula i… cytryna (oczywiście przyprawy- tłuczony pieprz oraz olej). Cytryny z rybami doskonale się komponują, więc może być całkiem ciekawy smak… Wszystko warstwami układałam w słoiku, a na końcu zalałam oliwą. Cytrynę obrałam ze skórki, bo mogła nadać goryczy, a tego nie chcę.


Ten sznurek, gałązka i suszona pomarańcza to dekoracja :P .
I tak właśnie wyglądał nasz dzień- prawda, że cudowny :D !
Dobrej nocy!
Ania

 
 

Delicje wigilijne

19 gru


(Zdjęcia z https://pl.pinterest.com)
Patrząc na te zdjęcia, to aż ślinka cieknie! Mniam, mniam :D . Naszym dzisiejszym zdaniem było poczytanie o tym, skąd wzięły się i jakie są wigilijne potrawy. Wiemy, że według tradycji powinno być ich 12, ale dlaczego tyle? W naszym rodzinnym domu, podczas wigilijnej wieczerzy jest tych dań nawet więcej :P , ale nikt z tego powodu nie narzeka. Wszyscy uwielbiają tradycyjne dania tego wieczora. Najczęściej ustalamy wcześniej, kto, co ma przygotować, ale to po usilnych namowach, żeby moi Rodzice nie musieli sami zostawać z gotowaniem. Było ciężko, ale część potraw robimy my, część moja siostra i część mój brat. Od jakiegoś czasu moja teściowa :D robi też makiełki, a tata Remka zajmuje się zakupem białego wina. Jest to oczywiście opcja, ponieważ w Wigilię nie pijemy alkoholu- żadnego. Jeśli ktoś bardzo chce do ryby, to kieliszek białego wina. Mama przygotowuje zupy, uszka z grzybami do barszczu, kapustę z grochem, kompot, sałatki, kaszę jaglaną z masełkiem, grzyby z jajkiem, sernik i piernik (dużo, wiem…) Mój tata od kiedy tylko sięgnę pamięcią zajmował się rybami- śledziami w przeróżnych postaciach i karpiem. Ja wprost u w i e l b i a m karpia taty… Zawsze dostaję „na wynos” :D . Mój brat, a właściwie Paulina :P – razem (no nie, Michał bardzo pomaga! ) robią paszteciki do barszczyku czerwonego, Asia z Michałem w tym roku robią pierogi z kapustą, rybę po grecku i makowce. Wiem, że więcej, ale Michał jest bardzo dobrym kucharzem. Pisałam wcześniej, że mieliśmy okazją spróbować jego makowca i ryby- p y c h o t a !!! My w tym roku robimy pierogi z grzybami i jeszcze jakieś słodkości- pierniczki i babeczki świąteczne. Rozpisałam się, ale właściwie wiemy, jakie są potrawy, tylko właśnie- dlaczego tyle, co one znaczą? Bo, że dania wigilijne są „metaforyczne” :P , to każde dziecko wie :P. Oczywiście- najważniejszy jest opłatek wigilijny (choć nie jest to przecież danie :P ). A my szukaliśmy, czytaliśmy i teraz jesteśmy mądrzy :D . Polecam artykuły na stronach:

http://www.mowiawieki.pl/index.php?page=artykul&id=261

http://www.fokus.tv/news/potrawy-wigilijne-lista-symbolika/910

Naturalnie, że w różnych częściach Polski panują odmienne tradycje, często pojawiają się inne potrawy. To wszystko mnie fascynuje. Uczę się Polski, jej dawnych tradycji, szacunku do historii… co w obecnych czasach jest chyba wyjątkowo ważne. Chcę, żeby Karol poza byciem „obywatelem świata” był też patriotą, znał polskie tradycje i z szacunkiem odnosił się do swojej Ojczyzny.
Patriotycznie się zrobiło, ale przecież te niby proste, wigilijne dania na świątecznym stole są najlepszym przykładem kultywowania pięknych, polskich tradycji. Przekazywanie z pokolenia na pokolenie będą ciągłym świadectwem miłości Ojczyzny….
Cieplutko pozdrawiam!
Ania

 
 

O szczęśliwy dniu!

18 gru

Chyba jak każdy przed Świętami uwielbiam kupowanie choinki!!! I tak, stało się! Zadanie wykonane! Mamy choinkę :D !!! Tym razem nie jest ona zbyt duża, a raczej niewielka. Chcemy jednak „zainwestować” w nią, ponieważ po sezonie zimowym pojedzie na naszą działkę i tam zostanie zasadzona. Kupiliśmy jodłę kaukaską. Z doświadczenia wiemy, że te drzewa są naprawdę wytrzymałe i wyjątkowo piękne.Świerki łanie pachną, ale okropnie kłują i niestety szybko opadają z nich igły… Choć mamy taką choinkę z korzeniami, to musimy dobrze wybrać gatunek, żeby móc cieszyć się drzewkiem przez długie lata :D . Tak się prezentuje nasza zielona panna…


Na ozdabianie choinka musi poczekać do piątku, ponieważ wtedy wrócimy znów do domu i zajmiemy się strojeniem drzewka :D . Będą fajne zdjęcia!
Na drugim zdjęciu taka „mała aranżacja” świąteczna. Stoliczek specjalnie dokupiliśmy na choinkę. Może mieć on potem funkcję małego stolika np. na kawę :D . Teraz, żeby naszej choince nie było smutno :P , stoi na nim taca po mojej Babci- Babci Peli. Taca jest naprawdę wiekowa, jest mojej rodzinie od bardzo dawna- ma znak Królestwa Polskiego z 1832 roku… I według tego, o czym opowiadała Babcia, to faktycznie mniej więcej w tym czasie trafiła do rodziny Jej Taty… Na tacy stoją świeczki i piernikowy domek :D . Uwielbiamy robić pierniki! Mamy wtedy wspaniała zabawę! Atak prezentuje się piernikowy domek… Oczywiście własnoręcznie zrobiony! Cisto, wykrawanie, pieczenie, lukier no i „budowanie” domku- hand made by me :D ! ( W tle zdjęcie małego Karola i Remka :D ).

Zmykam i ciekawa jestem, co jutro nas czeka za zadanie :D
Ania

 
 

Raz, dwa, trzy- fińskiego uczysz się ty!

17 gru



Takie cuda dziś na naszej działce :D ! Co prawda mróz trochę pokrzyżował plany budowy, ale na razie nie przejmujemy się tym. Było magicznie, czuć już zbliżające się Święta…
Ta zimowa aura nastroiła mnie do kolejnych moich „dłubanek” :P . Zrobiłam (a właściwie dokończyłam) wieniec, który zawisł pod naszym żyrandolem.

Zrobiłam też „zimowo- folkowe obrazy”. Wykorzystałam duże, białe ramki, które kiedyś kupiliśmy w Ikei, tło zrobiłam z grubego, szarego filcu (w ciemnym i jasnym odcieniu) i wyeksponowałam szydełkowane serwetki- prezent urodzinowy od naszej przyjaciółki- Karoliny :D .


Wiem, że się „odbijam” :P … Razem tak się to prezentuje… (właśnie zauważyłam, że żarówka nam się wypaliła…)

Widzę, że zdjęcia są słabej jakości… W nowym roku będę musiała zainwestować w jakiś dobry aparat…bo oczywiście wszystkie zdjęcia robię teraz telefonem…
No, w końcu przechodzę do sprawy zdania z kalendarza adwentowego- uczymy się 5 słówek w języku fińskim. Oczywiście słówka są związane ze Świętami Bożego Narodzenia. Wybraliśmy- „Boże Narodzenie”, „wesołych świąt”, „Mikołaj”, renifer”, „śnieg”. Korzystaliśmy z google tłumacza i słuchaliśmy wersji fonetycznej.Mieliśmy niezłą zabawę z tym powtarzaniem. U Karola zostaje dziś na noc jego najlepszy przyjaciel- Bartek i też dzielnie się uczył z nami słówek. Język fiński wybraliśmy, ponieważ w Finlandii jest wioska Świętego Mikołaja :D . Tak się nam to w końcu spodobało, że wpisywaliśmy i powtarzaliśmy inne słówka związane z zimą i Świętami- elf, wigilia, prezent. Niezły trening języka :D ! W ubiegłym roku mieliśmy nauczyć się zwrotu „wesołych świat” w 10 językach. Oczywiście też szalenie podobało nam się takie zadanie, że jaki tylko nam do głowy język przyszedł, to wpisywaliśmy i staraliśmy się powtórzyć :D . Nauka języków obcych jest dziś bardzo ważna. Szkoda, że nadal nauka ta pokutuje w szkołach… Z własnego doświadczenia wiem, że najlepiej i najszybciej uczyć się po prostu w bezpośrednim kontakcie z osobą mówiącą w języku, którego się uczymy- np. podczas podróży. Uczenie się formułek gramatycznych niestety nic nie daje. Miałam kiedyś uczennicę, która była Polką, ale w wieku 7 lat wyjechała do Szkocji. Tam nauczyła się mówić po angielsku. Kiedy wróciła po kolejnych 7 latach i miała pisać sprawdzian z gramatyki, zupełnie nie wiedziała o co chodzi. Pisała wg niej- intuicyjnie (nie umiem tego inaczej nazwać)- nie według tego, jakich regułek my się uczymy.
Ależ mi tu wywód wyszedł :P ! Tak czy siak-uczyć się języków trzeba.
Do jutra!
Ania

 
 

A dziś- czytelniczo i bajkowo…

16 gru

Wczoraj pisałam o moim kiepskim nastroju, który starałam się poprawiać różnymi sposobami. Chyba kiepsko mi idzie, bo dziś jest chyba jeszcze gorzej… niestety nadal muszę czekać, tylko raczej pozytywnego nic nie będzie… Ale wolę to już usłyszeć, żeby ewentualnie móc planować jakoś inne rozwiązania…A nawet porządnie się wypłakać…
Teraz muszę jakoś „doprowadzić się do porządku” i zrealizować nasze zadanie adwentowe. Przynajmniej tak nie będę za dużo myślała, a miło spędzę czas ze swoimi Chłopakami.

Dziś mamy za zadanie- przeczytanie świątecznego opowiadania. Szukałam w Internecie różnych i znalazłam naprawdę mnóstwo fantastycznych historii. Nie są one oklepane, są dla młodszych czytelników i dla starszych. Jest sporo ciekawych felietonów świątecznych. Naprawdę można przebierać :P .

Czytamy nasze adwentowe opowiadania codziennie wieczorem, ale dziś chcemy poznać też inne historie. Dla młodszych polecam opowiadania stąd:

http://dziecisawazne.pl/3-bajki-swiateczne/

Dla osób, które tradycyjnie podchodzą do świąt i aspekt religijny jest dla nich niezwykle istotny- zachęcam do zerknięcia na stronę:

http://www.opoka.org.pl/varia/bn/886.1,Boze_Narodzenie_zebrane_linki.html

A tak na marginesie na opoka.org.pl naprawdę można znaleźć wiele interesujących artykułów (my często podróżujemy i szukamy tutaj godzin mszy świętych :P ).
Znamy doskonale i często czytaliśmy „Opowieść wigilijną” Ch. Dickensa, kiedy Karol był mały uwielbiał serię książęczek o Noodym. Szczególnie podobała mu się ta, w której Noody pomagał Świętemu Mikolajowi :D . Wiem, że przyjemniej czyta się z książek, ale w Inernecie jest tak ogromny wybór opowiadań, że tym razem skorzystaliśmy z tego dobrodziejstwa :P . Szczególnie urzekły nas opowiadania na tej stronie:

http://magia-swiat.web21.pl/category/piekne-swiateczne-opowiesci

Poza opowiadaniami i bajkami są inne ciekawostki na temat Świąt, przepisy, życzenia, piosenki, tradycje, DIY :P i inne ciekawe rzeczy :D.
Najbardziej spodobały nam się opowiadania- „Życzenie Tomka”, „Opowiadanie wigilijne” ks. M. Malińskiego, „Bożonarodzeniowy dar”, „Drzewo podarunków”… Są i refleksyjne, i mają nutkę „religii”, a bohaterami mogą być ludzie zupełnie blisko nas… Ja często wracam też do świątecznych opowiadań L. M. Montgomery :D … Przypominają mi czasy dzieciństwa. Pamiętam, jak często naszym prezentem pod choinkę była książka (szczególnie M. Musierowicz), to siedziałam z siostrą do rana i czytałyśmy…aż przeczytałyśmy je całe.

A tak wyszły moje lampiony :D – na zdjęciu może nie prezentują się za „elegancko”, ale naprawdę są ładne, i dają ciepłe światło :D … Korzystam tylko z aparatu w telefonie, więc jakość zdjęć nie jest najlepsza… (powyższe zdjęcia są ze strony: https://pl.pinterest.com/)


Poczytamy sobie jeszcze jakieś inne opowiadania…
Do jutra!
Ania